Łaki na kapitanie

Długo się broniłem przed wszelakimi zabawami towarzyszącymi Ekstraklasie, zawsze uważając, że jest to straszne marnotrawstwo czasu. A jednak dziś zapisałem ustawienie drużyny na 4 kolejkę Fantasy Ekstraklasy i podejmując spore ryzyko, na kapitanie ustawiłem Łakomego. Dlaczego? Bo dziś Zagłębie to Łakomy, a to może oznaczać punkty.

Jeśli rozpaczliwa wiosna poprzedniego sezonu czegoś mnie nauczyła, to głównie tego, że Zagłębie Lubin w transfery jednak nie umie. Oczywiście nie twierdzę, że cały zimowy zaciąg był zły, ale jednak zdecydowana jego większość to niewypały, a sezon ratowali nam ludzie, których już u siebie mieliśmy.

Pierwsze 3 kolejki nowego sezonu zdają się tę tezę potwierdzać. Na niekwestionowanego lidera wyrósł nam właśnie Łukasz Łakomy, z dobrej strony prezentują się Bieszczad, Ławniczak, a kawałek swojego potencjału pokazał Starzyński. Co prawda ten ostatni tylko na kilkanaście minut meczu ze Śląskiem, ale do takiej sinusoidy jego formy już chyba wszyscy zdążyli się przyzwyczaić. I tylko Jach nieco wyłamuje się z tego trendu, ale o tym wspomnę później.

Reszta? Póki co w mniejszym bądź większym stopniu zawodzi, choć przyczyny tego stanu rzeczy mogą być różne.

Z dużej chmury…

Największe nadzieje na przywrócenie Zagłębiu polotu w ataku pokłada się oczywiście we wracającym do drużyny Miedziowych Damjanie Boharze, jednak dość przeciętne 80 minut derbowego spotkania i absencja spowodowana drobnym urazem mięśniowym w meczu z Legią i Piastem sprawiają, że ciężko uznać początek sezonu w jego wykonaniu za wymarzony.

W dodatku za sprawą jednego z kibiców Miedziowych wokół zawodnika zrobiło się małe zamieszanie. Podana przez niego informacja na Twitterze mówiąca o odmowie wystąpienia przez Damjana w meczu rezerw, dość szybko wywołała spore poruszenie. Aby uciąć spekulację, o komentarz do tych doniesień poprosiłem rzeczniczkę prasową Zagłębia, Angelikę Kłos, niestety odmówiła komentarza.

Na odpowiedź więc, w jakiej formie jest nasz skrzydłowy, przyjdzie nam czekać do niedzieli. Spotkanie z Lechem będzie bowiem najlepszą okazją, aby sam Bohar rozwiał wszelkie wątpliwości co do swojej formy sportowej i miejmy nadzieję, że swoją grą poprowadzi Zagłębie do zwycięstwa.

Jednak nie tylko Bohar zaczyna ten sezon dość przeciętnie. Sporo zastrzeżeń można mieć też do gry Marko Poletanovica. Ustawiany dotychczas na pozycji numer 6 serb wyraźnie męczył się w meczach ligowych, a kilka jego strat kończyło się groźnymi sytuacjami pod bramką Bieszczada. Z pewnością dużo więcej kibice Zagłębia mogli od niego oczekiwać. Czyżby więc sprawdzały się powoli głosy płynące z Krakowa (Marko wcześniej grał przecież w Wiśle), że ustawianie go jako defensywnego pomocnika nie jest najlepszym wyborem i serb wnosi dużo więcej do gry zespołu, będąc nieco bliżej bramki rywala i mając trochę mniej zadań w destrukcji? Pewnie i ta teza znajdzie jeszcze swoją odpowiedź w tej rundzie.

Podobny początek sezonu notują też Chodyna i Kopacz. Do gry tego drugiego zastrzeżeń jest całe mnóstwo, tak na jego nominalnej pozycji (stoper) jak również po prawej stronie bloku obronnego. Co prawda Piotr Stokowiec stara się bronić swojego kapitana, ale zasadne pojawia się pytanie, czy gdyby nie fakt noszenia opaski kapitańskiej, Bartek straciłby miejsce w pierwszej jedenastce? I znów, na odpowiedź musimy jeszcze trochę zaczekać.

Problemem może być jednak zastępstwo. Wcześniej nominalny prawy obrońca lub wahadłowy Chodyna też zaliczył ligowy falstart. Co prawda i w jego przypadku zmieniła się docelowa pozycja i teraz Kacper jest przewidziany do gry na skrzydle, ale nawet tam nie daje jakości, którą pokazywał choćby w końcówce poprzedniego sezonu. Nawiązując trochę do zabawy Fantasy, miały być łatwe punkty, a póki co jest poniżej średniej. Niestety Kłudka, młody obrońca Akademii, na dziś nie jest gwarantem większej jakości.

W tej sytuacji ciężkim zadaniem jest ocena napastników. Doleżal i Adamski to trochę inne typy zawodników, a jednak i jeden i drugi pozbawieni są często wsparcia ze strony kolegów, co automatycznie nieco przekreśla możliwość pokazania się z dobrej strony. Na uwagę jednak zasługuje determinacja tego drugiego, który coraz odważniej wchodząc do pierwszego zespołu, dawał sygnały, że o swoje miejsce zamierza walczyć z wielką determinacją, czego starszemu koledze jednak nieco brakowało. W tym kontekście brak debiutu w ligowym spotkaniu przez Kobusińskiego jest nieco zastanawiające.

Trochę na przebojowości stracił też Pieńko. Co prawda Tomek to wciąż młody chłopak, który stabilizowania swojej formy w dorosłej piłce musi się jeszcze nauczyć, ale potencjał, który zdążył już kibicom pokazać, powoduje, że dotychczas ze swoich występów nie może być w pełni zadowolony. Dość powiedzieć, że wymieniany jest przez kibiców jednym tchem z Łakomym i Bieszczadem, których Zagłębie powinno zatrzymać na dłużej, więc pewne oczekiwania wobec niego już mamy.

Aby jednak nie wszystko było w ciemnych barwach warto odnotować, że całkiem przyzwoicie prezentuje się Jach. Chyba jedyny dotychczas piłkarz z letnich wzmocnień, który swoją grą wniósł jakość do drużyny.

Szczególnie interwencja z ostatnich minut meczu z Piastem, kiedy zamiast rzutu rożnego dla rywali Jarek wywalczył piłkę, a chwilę później mogliśmy oglądać jego okrzyk radości, daje do myślenia, czy oto nie rodzi nam się nowy lider bloku obronnego.

Kilka słów o Jarku powiedział mi też Kacper Bieszczad, który z pewnością może tylko skorzystać na uszczelnieniu środka naszej obrony

KB: Jachu jest bardzo doświadczonym zawodnikiem, co widzimy już na starcie rozgrywek.  Zna Lubin, zna „szatnie” i Klub, szybko wkomponował się w drużynę, co przekłada się pozytywnie na boisko. Jeśli chodzi o lidera defensywy, to nie chce wybierać nikogo, bo dla Nas najważniejsze jest, żebyśmy byli monolitem w defensywie, począwszy od napastnika, a skończywszy na mnie.

Gruzińska ruletka

Ciekawie rozwija nam się za to duet Gruzinów, którzy niedawno trafili do Zagłębia. Jeśli do czegoś miałbym to porównać, to przychodzi mi na myśl huśtawka z placu zabaw dla dzieci, w której dwoje dzieci siada na przeciwległych końcach.

Giorbelidze do ligi wejście miał koszmarne. Mimo że wiele elementów było obiecujących, to dwa katastrofalne w skutkach błędy sprawiły, że z Warszawy wróciliśmy na tarczy. Piotr Stokowiec oczywiście wstawił się za swoim podopiecznym – ku zdziwieniu wielu obserwatorów – ale może była w tym metoda, bo już kolejny mecz w jego wykonaniu wyglądał dużo lepiej. Jeśli Miedziowi grać ofensywnie zamierzają, to ten bardzo mobilny piłkarz, będzie w tym bardzo pomocny. A jak jeszcze zacznie solidnie bronić…

Dokładnie w przeciwnym kierunku powędrował Gaprindashvili. Debiutując w Warszawie, wniósł wiele ożywienia do naszej gry i w odróżnieniu od Pieńki stanowił jeden z niewielu jasnych punktów drużyny. Sytuacja powtórzyła się w Gliwicach, tyle tylko, że potem gdzieś przepaliły się styki i już kilkanaście sekund po strzeleniu bramki (jak się okazało zwycięskiej) udał się z nieba do piekła, ładując się podeszwą buta w ochraniacze piszczela rywala. Szkoda, albo bardzo szkoda, bo potrzebujemy dziś ożywienia w ataku, a tak musimy na jego powrót poczekać pewnie 2 kolejki.

Łaki na kapitanie

W ten sposób dochodzimy do Łakomego. Na chwilę obecną, najważniejszego piłkarza Miedziowych, od którego zdaje się zależeć, gra całego zespołu. Łukasz jest wszędzie, a co najważniejsze nie boi się brać ciężaru gry na siebie. Widać to było szczególnie w meczu z Legią, w której oprócz kreowania gry, pracował jak wół w defensywie, jakby – nie przymierzając – był podłączony do prądu. W międzyczasie mobilizował też kolegów i wciąż gestami zdawał się dyrygować resztą drużyny.

Jeśli więc zwyżka formy przypadła właśnie na początek sezonu, to pozostaje tylko wierzyć, że w niedzielnym starciu z Kolejorzem, któryś z kolegów z formacji ofensywnej dopasuje się formą, bo to będzie oznaczać, że nasza siła rażenia będzie dawała rady, trochę pokiereszowanej i dość eksperymentalnej w składzie defensywie Lecha.

Czy popularny Łaki będzie w stanie przełożyć swoją dyspozycję na twarde liczby goli i asyst?

KB: “Nie wiem, czy na koniec sezonu „liczby” będą rozkładać się na większą czy mniejszą liczbę zawodników. Bez względu na to, kto ile będzie ich miał i tak będzie to efekt pracy całej drużyny i całego Klubu. Łakiemu oczywiście życzę zostania królem asyst, bo ostatnim podaniem potrafi obsłużyć kolegów”.

Wierzę mocno, że to tylko kwestia czasu kiedy Łukasz zacznie punktować, więc ustawienie go na kapitanie w zabawie Fantasy Ekstraklasa ma też w pewnym stopniu wyraz symboliczny, bo aby punktować w grze, musi – co oczywiste – punktować też na boisku. A to oznacza, że worek z bramkami i asystami wreszcie zostanie otwarty. Stawiam więc dziś przy nim literkę “C” i w myśl zasady kto nie ryzykuje, nie pije szampana, czekam już na niedzielę. 

Ostatnie ligowe mecze Lecha pokazują, że o ile mają w drużynie spory potencjał, o tyle do czasu trwającej przygody w pucharach nie potrafią go na Ekstraklasę przełożyć. Może to być woda na młyn dla utalentowanego pomocnika, bo zawsze prestiżowe mecze z obecnym mistrzem kraju to też dobre okno wystawowe, które może otworzyć drzwi do fajnego transferu w przyszłości.

Ciekawe swoją drogą, czy gdyby na grę namówić Piotra Stokowca, sam odważyłby się na taki ruch?

#DychaNaZagłębie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.