Sezon luźnych myśli

Za kilka godzin rozpocznie się kolejny sezon Ekstraklasy, więc gdzie nie spojrzeć wszyscy wyglądają z nadzieją i optymizmem swoich pierwszych spotkań. Dziś życie jest piękne, dziś futbol ma swoje święto. Jutro to nie. Jutro wróci stare, ale dziś jest nowe i choćby przez te kilka godzin każdy kibic czuje to samo w oczekiwaniu na pierwszy gwizdek meczu swojej drużyny. I tylko te myśli nie dają spokoju…

Kilka sezonów już ten piłkarski biznes obserwuje i dotąd zawsze ulegałem urokowi przerwy w rozgrywkach. Spekulacje, plany i niepodzielny władca całego okresu ogórkowego, transfery. No i jeszcze czytanie między wierszami w wywiadach, jeśli gdzieś jakiś dotyczący Zagłębia się pojawił. A jak nie było nic nowego o Zagłębiu to i o innych drużynach się czytało, bo w sumie to, czemu by nie. Aż przyszło lato A.D. 2022.

Przyszło i nie mogłem wyjść ze zdumienia, że kompletnie mnie już to wszystko nie rusza. Ani transfery, ani ploteczki, ani cały ten czas, w którym kiedyś człowiek uważnie i ostrożnie pielęgnował nową nadzieję, że sezon, który nadejdzie, to już na pewno będzie lepszy od poprzedniego. Co prawda na sam koniec okresu przygotowawczego, wróciłem do starych zwyczajów, ale radości w tym było jakby mniej. Wiosenna rozpaczliwa walka o utrzymanie i cała związana z tym otoczka zostawiła bardzo głębokie ślady.

W każdym bądź razie, czy ktoś jest gotowy, czy nie, sezon startuje i trzeba się na niego jakoś przygotować. Nie będę Was jednak raczył liczbami podań lewą nogą stoperów, minut rozegranych przez młodzieżowców pod wiatr, czy podsumowywał każdej wydanej na izotoniki. To znajdziecie u innych. Wolę podzielić się z Wami kilkoma luźnymi myślami na temat tego, czego się po tym sezonie spodziewam i dlaczego nie liczę, że po 16 latach od zdobycia poprzedniego złotego medalu, znów włączymy się do realnej o niego walki.

Zacznę od tego, że wedle chyba wszelkich przyjętych standardów czeka nas sezon przejściowy. W składzie dokonała się rewolucja, która w dodatku jeszcze się nie skończyła, więc ciężko oczekiwać, że ledwie kilka tygodni później wszystko w drużynie będzie działało bez zarzutów. Spodziewać się więc należy, że jeszcze przez dłuższy czas będziemy przypominać stare dobre… Zagłębie Lubin. Raz się wygra, raz się przegra, ot naturalna kolej rzeczy przy budowaniu nowej drużyny. Rzymu wszak też w jeden dzień nie zbudowano.

To, że czeka nas sezon przejściowy, zdaje się potwierdzać po drugie fakt, że cel sportowy nie został jasno sprecyzowany. Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekiwał oczywiście deklaracji walki o mistrzostwo Polski, ale brak jasnej deklaracji był dość wymowny. „Chcemy nawiązać walkę z czołówką” powiedział Piotr Burlikowski i o bardziej ogólnikowe stwierdzenie ciężko nawet w tej lidze. Można było powiedzieć, że celem są – dajmy na to – miejsca 6-8 i byłoby to dla kibiców jasne wskazanie oceny siły naszego dzisiejszego potencjału. Tego niestety zabrakło.

Kibiców z pewnością jednak zainteresuje fakt, że nieco konkretniejszy był dyrektor pionu sportowego, mówiąc o Pucharze Polski. We wczorajszej audycji PRW u Roberta Skrzyńskiego padła nieco nieśmiała deklaracja chęci jego zdobycia, jako najkrótszej drogi do europy. Znów w nieco asekuracyjnym stylu, ale jest to już jakiś konkret. Tyle tylko, że nabrałem się na słowa duetu Burlikowski – Stokowiec już zimą, więc teraz tego samego błędu popełniać nie zamierzam. Jeśli potrafią, niech udowodnią, że jednak racji nie mam. Najlepiej niech udowodnią nam wszystkim, że wciąż mają w tym biznesie czutkę i polot.

A skoro jesteśmy przy czutce, to po trzecie mam nieodparte wrażenie, że kolejny raz dobre wrażenie zostawione po sobie na obozie w Opalenicy, na niewiele się zda naszym młodzieżowcom. Z wielką uwagą będę przyglądał się temu, jak do zespołu będą w tym sezonie wprowadzani adepci naszej Akademii. Pierwszy test czeka nas już dziś wieczorem, a dwa największe znaki zapytania to występ od pierwszych minut Kłudki lub Pieńko. Pojawienie się w wyjściowym składzie już dziś jednego z nich, może zwiastować, iż tym razem będzie jednak inaczej i ten sezon rzeczywiście będzie należał do młodych.

Znak zapytania trzeba też postawić na innym odcinku niż sportowy. Konkurs na nową koszulkę meczową czy nowy slogan przewodni (Całe Zagłębie Zawsze Razem) każe zadać pytanie, czy na pewno ludzie podejmujący kluczowe decyzje najzwyczajniej czują ten biznes. W polityce można iść do każdych wyborów pod innym hasłem i nie ma w tym nic dziwnego. W piłce pewne rzeczy są ważniejsze od posiadania własnego sztandaru i jak życie pokazało, można takim ruchem więcej stracić niż zyskać. Mam nadzieję, że szybko ten błąd zostanie naprawiony, bo w przeciwnym wypadku relacje na linii klub-kibice znów niebezpiecznie zaczną się rozjeżdżać.

Było trochę poważniej, więc na koniec trochę optymizmu.

Dużo sobie obiecuję po występach zespołu rezerw w II lidze. Po cichu liczę, że kolejne dobre występy na szczeblu centralnym pozwolą wchodzić do pierwszej drużyny naszym młodzieżowcom dużo płynniej.

Obserwując liczniki sprzedaży biletów i karnetów mam nadzieję, że na stadion przy MSC98 w końcu wróci życie. I nie będzie miało to miejsca tylko podczas derbów czy zawsze prestiżowych spotkań z Legią Warszawa, czy Lechem Poznań. Cel na ten sezon to średnia w granicach 5,000. Powiecie, że mało – pewnie. Ale takie rzeczy trzeba budować organicznie, bo tylko wtedy mają szansę utrzymać się na bardziej stabilnym poziomie.

Na koniec sobie i Wam życzę, aby tematów podczas zgrupowań SpecjalistówZL nie brakowało, bo to będzie znaczyło, że powoli, bo powoli, ale idziemy w dobrym kierunku.

Dobrego sezonu Wam życzę!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.