Rui Miguel

Rui Miguel Melo Rodrigues ur. 15 listopada 1983 roku. Zdobywca Mistrzostwa Polski oraz Superpucharu z Zagłębiem Lubin. Zawodnik takich klubów jak: Academico de Viseu FC, Associacao Naval 1 de Maio, Sporting Clube da Covilha, SL e Nelas, FC Pacos de Ferreira, Vitoria SC Guimaraes, FK Krasnodar, Astra Ploiesti, AEL Limassol, Rapid Bukareszt, Zimbru Kiszyniów oraz obecnie CD Trofense.

Jak rozpoczął Pan przygodę z piłką nożną? Kto zabrał Pana na pierwszy trening?

Mój ojciec był piłkarzem i od małego byłem blisko piłki nożnej.

Rui z pamiątkową koszulką za 100 meczów w barwach Academico Viseu
Rui Miguel z pamiątkową koszulką za 100 meczów w barwach Academico Viseu

Jak Pan radził sobie w rozgrywkach juniorskich? Grał Pan w drużynie z jakimś zawodnikiem, który zrobił karierę międzynarodową?

Zacząłem grać w wieku 6 lat w klubach amatorskich w pobliżu mojego domu. W wieku 14 lat zostałem wypatrzony na turnieju przez SL Benfikę.

Grałem z kilkoma międzynarodowymi graczami w czasach juniorskich. Dobrym przykładem takiego gracza jest Bosingwa, który reprezentował FC Porto i Chelsea.

Proszę przybliżyć swoją karierę seniorską w Academico Viseu i Naval.

Po pobycie w Benfice zacząłem treningi w drużynie juniorskiej w AC. Viseu (II dywizja). Zadebiutowałem w pierwszym zespole w wieku 17 lat. Jestem najmłodszym zawodnikiem, który grał i strzelił gola w pierwszej drużynie. Grałem tam przez 4 lata.

W wieku 22 lat przeniosłem się do Naval, gdzie zadebiutowałem w najwyższej klasie rozgrywkowej Portugalii. Rozegrałem tam 18 spotkań.

Rui Ac. Viseu
Rui Miguel w barwach Academico Viseu

Jak Pan trafił do Zagłębia Lubin? Kto stał za Pana transferem? Nie bał się Pan wyjazdu do Polski i kontynuowania kariery w Zagłębiu Lubin?

Zostałem zaproszony przez Mario Branco, który pracował jako skaut w klubie i polecił mnie. Zagłębie Lubin przebywało wtedy w Portugalii na obozie przygotowawczym. Pojawiłem się w Melgaco, gdzie Zagłębie miało swoją bazę treningową i zaprezentowałem swoje umiejętności. Spodobała mi się wizja zespołu i walka o najwyższe cele w lidze polskiej.

Moja ciocia i kuzyni są Polakami, więc jakiś zarys Polski posiadałem. Chciałem spróbować czegoś nowego i grać regularnie. Dobrze zaprezentowałem się na treningach i podpisałem 3-letni kontrakt.

Jak wspomina Pan obóz Zagłębia Lubin w Portugalii?

Najpierw przeszedłem testy i po kilku sparingach podpisałem umowę. Byłem bardzo zmotywowany, aby pokazać swoje umiejętności i dołączyć do zespołu. Nie musiałem się też aklimatyzować, bo byłem u siebie i to na pewno pomogło mi w zaprezentowaniu swoich umiejętności.

Rui Miguel podczas dośrodkowania
Rui Miguel podczas dośrodkowania

Jak został Pan przyjęty przez działaczy i zawodników? Jak wspomina Pan pierwszą wizytę w klubie?

Dobra robota! To jedno z pierwszych słów po polsku, jakie zapamiętałem. Język jest zawsze barierą. Początkowo byłem bliżej zagranicznych graczy m.in. Andersona, Filipe i Carlosa Serra, ale z czasem wszyscy przyjęli mnie bardzo dobrze. Naprawdę miałem dobre relacje z całą drużyną.

Po przyjeździe do Lubina było bardzo zimno, stadion był pokryty śniegiem. Na początku trudno było przystosować się do warunków atmosferycznych i treningu, ale wszystko poszło dobrze.

Rui Miguel podczas prezentacji zespołu
Rui Miguel podczas prezentacji zespołu

Jak się Panu żyło w Lubinie? Gdzie Pan chodził do restauracji, na zakupy?

Na początku nie miałem samochodu, więc codziennie dzwoniłem po taksówkę, którą poruszałem się po mieście. Nadal dobrze pamiętam adres mojego domu w Lubinie – Bankowa 17.

Podczas pobytu w Lubinie zakupy najczęściej robiłem w Tesco. Moją ulubioną restauracją była Memo, zawsze bardzo dobrze mnie tam przyjmowano.

Pamięta Pan mecz, w którym debiutował w barwach Zagłębia?

Tak, w meczu pucharowym wygraliśmy 1:0 z Odrą Wodzisław i bramkę wtedy strzelił Łukasz Piszczek.

Jakie emocje Panu towarzyszyły podczas zdobycia Mistrzostwa Polski z Zagłębiem Lubin? Jak Pan pamięta walkę o mistrzostwo?

Ogromna radość, chwile, których nigdy nie zapomnę. To było moje pierwsze doświadczenie za granicą i po kilku miesiącach zostałem mistrzem. Do końca rozgrywek musieliśmy walczyć z GKS Bełchatów o prymat. Byliśmy bardzo pewni siebie, mieliśmy świetne mecze i byliśmy najlepszą drużyną.

Jak to było z tym błądzeniem po Warszawie po zdobyciu Mistrza?

To było szczególne uczucie, pracowaliśmy tak ciężko i chcieliśmy po meczu świętować nasz sukces. Dzień zakończyliśmy imprezą na dyskotece i pamiętam, że przybyłem do naszego hotelu na śniadanie.

To była długa noc!

Rui z pucharem
Rui Miguel fetujący zdobycie Mistrzostwa Polski

Jak wspomina Pan wielką fetę na mieście i świętowanie na lubińskich błoniach po zdobyciu Mistrzostwa Polski?

Nie mogliśmy się doczekać powrotu do Lubina i możliwości świętowania z naszymi fanami. Wiele osób na nas czekało. Bardzo tęsknię za tymi momentami, były one wyjątkowe w moim życiu. Daliśmy wtedy wiele radości naszym kibicom i mogliśmy się odwdzięczyć za ich doping.

Rui Mistrz Polski
Drużyna Zagłębia Lubin fetująca zdobycie Mistrza Polski

Proszę przybliżyć historię tatuażu, który zrobił sobie Pan po zdobyciu Mistrzostwa Polski.

Ten mistrzowski tytuł był wyjątkowy dla mnie z kilku powodów, więc chciałem wytatuować na ciele pamiątkę z tej okazji. Z tego też względu wytatuowałem sobie na ręce koronę, która mi przypomina o Mistrzostwie Polski z Zagłębiem Lubin.

Jak układała się Panu współpraca z lubińskimi trenerami?

Czesław Michniewicz to mój mistrzu i mentor, to było dla mnie bardzo ważne, że obdarzył mnie zaufaniem. Jest świetnym trenerem i dał mi dużo pewności siebie, bardzo mi pomógł. Mam do niego wielki szacunek.

Czy utrzymuje Pan kontakt z kolegami z Zagłębia? Miał Pan okazję po odejściu z Lubina być w Polsce?

Tak, teraz mamy możliwość łączenia się za pośrednictwem sieci społecznościowych.

Utrzymuję kontakt z większością moich przyjaciół z Zagłębia. Byłem w Polsce w okresie przedsezonowym 2012 roku, jak grałem na Cyprze i odbyliśmy w Grodzisku obóz przygotowawczy.

Który mecz i bramka zdobyta dla Zagłębia Lubin zapadła Panu w pamięci?

Na szczęście mam wiele meczów do zapamiętania. Najważniejszy dla mnie był mecz w Warszawie, który decydował o zdobyciu Mistrza Polski. Doskonale też pamiętam o moim pierwszym golu w koszulce Zagłębia w meczu przeciwko Arce Gdynia, ta bramka dała mi dużo pewności siebie.

Rui Miguel cieszący się ze zdobytej bramki
Rui Miguel cieszący się ze zdobytej bramki

Pamięta Pan jakieś anegdoty z szatni Zagłębia? Kto lubił robić sobie żarty? Z kim Pan trzymał się w drużynie?

Po tylu latach nie pamiętam wielu historii, ludzie starzeją się i tracą pamięć, ale mieliśmy świetny zespół.

Piosenki Arboledy były okropne i byli też tacy, którzy niczego nie lubili. Mógłbym polecić kilku przyjaciół, ale ogólnie miałem dobre relacje ze wszystkimi. Chciałbym móc ponownie się ze wszystkimi spotkać i powspominać zdobycie mistrzostwa Polski.

Zagłębie Lubin to dobry klub do wypromowania się?

Niewątpliwie Zagłębie jest stabilnym klubem i zawsze z bardzo profesjonalnym zarządzaniem. Budowa nowego stadionu i całej akademii była dużym krokiem w rozwoju klubu, teraz sportowcy mają lepsze warunki.

Czy oferta wypożyczenia z Pacos de Ferreira była z tych nie do odrzucenia? Czy spadek Zagłębia miał na to największy wpływ?

Głównym powodem powrotu do Portugalii była moja rodzina. Już pod koniec sezonu postanowiłem wrócić, ale dopiero wtedy pojawił się Paços de Ferreira.

Brak wizji w klubie też nie pomagał, a odejście kilku ważnych zawodników i trenerów zadecydowało o moim wypożyczeniu.

Riu Paços de Ferreira
Rui Miguel w barwach Paços de Ferreira w meczu pucharowym z Zenitem St. Petersburg

Proszę opowiedzieć o finale Pucharu Portugalii przeciwko FC Porto. Z jakimi gwiazdami miał Pan okazję zagrać?

Finał Pucharu Portugalii jest szczególnym momentem w mojej karierze z kilku powodów, ale jednym z nich jest możliwość gry na Stadionie Narodowym. FC Porto miało super drużynę ze świetnymi graczami, takimi jak Bruno Alves, Lucho González, Raul Meireles, Lisandro Lopez i Hulk.

Przegraliśmy 1:0 w świetnym meczu piłkarskim.

Po Paços była Vitoria SC Guimarães, która wykupiła Pana z Zagłębia. Proszę opowiedzieć o tym czasie. Czy wtedy była realna szansa na powrót do Zagłębia, czy wolał Pan zostać w swoim kraju?

Miałem dobry sezon, ale nie spodziewałem się, że będzie tak dobry, ponieważ udało nam się osiągnąć dobre rezultaty w pucharze i lidze. Zostałem jednym z objawień rozgrywek.

Miałem jeszcze rok umowy w Zagłębiu i musiałbym wrócić, ale otrzymałem kilka ofert w Portugalii. Byłem w stanie pozostać blisko mojej rodziny i grać w wielkim portugalskim klubie, takim jak Vitória de Guimarães.

Jakub Jarosz, który był dyrektorem sportowym w Zagłębiu, przyjechał do Portugalii, aby przekonać mnie do powrotu. Nie chcieli mnie sprzedać, bardzo się starali, żebym wrócił. Propozycja Vitorii de Guimaraes była wówczas niepodważalna i ją przyjąłem, a kluby się dogadały co do kwoty odstępnego.

Rui Vitória de Guimarães
Rui Miguel w barwach Vitória de Guimarães

Rui Miguel obieżyświat. Jak wspomina Pan swoją przygodę piłkarską w FK Krasnodar, Astra Ploiesti, AEL Limassol, Rapidzie Bukareszt i Zimbru Kiszyniów? Proszę przybliżyć pobyt w każdym z tych klubów.

Miałem szczęście, że zawsze reprezentowałem najbardziej prestiżowe i utytułowane kluby w swoich krajach. Dzięki temu mam więcej powodów do uśmiechu.

FK Krasnodar był jedynym klubem, w którym miałem problemy z trenerem. Zostałem wykupiony z Vitórii de Guimares wbrew jej woli. Kiedy przyjechałem do Krasnodaru, trener miał grupę swoich piłkarzy, na których stawiał i ich promował. Mimo to uwielbiałem ten klub, warunki były na poziomie najlepszych klubów w Europie, a prezydent klubu jest fantastyczną osobą.

Rui FK Krasnodar
Rui Miguel w barwach FK Krasnodar

W Astra Ploiesti grałem sześć miesięcy bez wynagrodzenia i z tego powodu rozwiązałem umowę pod koniec sezonu. AEL Limassol: Cypr to wspaniały kraj, fantastyczny klub z fanatycznymi fanami, w którym miałem okazję zagrać w Lidze Mistrzów i Lidze Europy, UWIELBIAŁEM TO!

Rui AEL Limassol
Rui Miguel w barwach AEL Limassol

Rapid Bukareszt to klub z Rumunii o bogatej historii z najlepszymi fanami w kraju. Od mojego pierwszego przyjazdu do Rumunii chciałem zagrać w tej drużynie.

Zimbru to również kawał historii mołdawskiej piłki. Gra w stołecznym Kiszyniowie to ekscytujące wyzwanie. Miałem swój wkład w zakwalifikowanie się klubu do europejskich rozgrywek. Niestety poważne problemy finansowe spowodowały, że opuściłem klub z sześciomiesięcznymi zaległościami finansowymi.

Rui Zimbru Kiszyniów
Rui Miguel w barwach Zimbru Kiszyniów

Zatoczył Pan koło jeśli chodzi o karierę i wrócił do Academico Viseu. To był powrót z sentymentu?

Tak, moim pomysłem było wrócić do klubu, w którym zaczynałem i chciałem tam zakończyć karierę.

Obecnie reprezentuje Pan CD Trofense. Jak w Portugalii kluby i zawodnicy radzą sobie z koronawirusem?

Zawodnicy nie są zadowoleni z decyzji rządu i Portugalskiej Federacji Piłki Nożnej. Tylko 1 liga zdołała ukończyć rozgrywki, co nie podobało się zawodnikom 2 i 3 ligi. W 1 lidze jest kilka klubów z graczami zarażonymi Covid-19. Moim zdaniem nie ma warunków do wznowienia rozgrywek, ale interesy finansowe są silniejsze niż zdrowie graczy.

Rui obecnie
Rui Miguel ze swoją drugą połówką

Post scriptum

Chcę podziękować wszystkim moim kolegom z zespołu, trenerom, kierownictwu i wszystkim pracownikom w klubie za zaufanie i wsparcie, bez którego nie byłbym w stanie skupić się tylko na grze. Specjalne podziękowania dla kibiców za wsparcie i żywiołowy doping. Kibice to bez wątpienia najważniejsza część tożsamości klubu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

P