Dawid Plizga

Dawid Plizga ur. 17 listopada 1985 roku w Rudzie Śląskiej. Wychowanek Stadionu Śląskiego Chorzów. Zawodnik takich klubów jak: GKS Katowice, Zagłębie Lubin, Jagiellonia Białystok, Górnik Zabrze, Termalica Nieciecza, LKS Goczałkowice-Zdrój, ROW Rybnik i ostatnio jako grający trener w Unii Racibórz. Trzykrotny reprezentant kraju.

Jak rozpoczęła się Pana przygoda z piłką nożną?

Przygoda z piłką zaczęła się jak u każdego. Było podwórko, to grało się w piłkę. Brak jakichkolwiek urządzeń elektronicznych, w przeciwieństwie do obecnych czasów, powodował to, że większość czasu chłopcy spędzali na dworze.

Każdy moment do gry był dobry. Przed lekcjami, w czasie przerwy czy po lekcjach. Ważna była tylko piłka. Kto miał swoją piłkę, ten rządził.

Proszę przybliżyć okres gry w drużynach juniorskich Stadionu Śląskiego Chorzów.

Od 9 roku życia wraz z kolegami z bloku rozpoczęliśmy wszyscy treningi w Stadionie Śląskim. Decydowała o tym głównie lokalizacja, ponieważ mieliśmy ok. 10 minut spacerem. Faktem też jest to, że stadion GKS był niewiele dalej oddalony. Tak to wyglądało do około 13 roku życia. Mieliśmy fajną ekipę, czterech zawodników z drużyny zagrało w ekstraklasie.

Drużyna Stadionu Śląskiego nie miała seniorów, więc rodzice zadecydowali o moim dalszym losie i pomyśleli, że jeśli chcę dalej grać i liczę na profesjonalną grę, to muszę znaleźć inną drużynę. W taki sposób, po długich pertraktacjach na linii Stadion-Rodzice-GKS przeniosłem się na Bukową.

Proszę opowiedzieć o czasie spędzonym w GKS Katowice i debiucie w ekstraklasie w meczu przeciwko Górnikowi Polkowice.

W GKS-ie Katowice trafiłem pod opiekę Jana Furtoka.

Debiut pamiętam, ostatnie bodajże 5 minut z Polkowicami (jakże blisko Lubina). Gdyby nie moje dość mocno starte buty (przez boisko boczne w Katowicach – popularna Sahara) miałbym okazję na bramkę, lecz się poślizgnąłem.

W tym czasie mimo występów w pierwszej drużynie cały czas grałem też w drużynie juniorów. Pamiętam sytuację, że w jednym z meczów miałem nie grać, bo po południu było ligowe spotkanie z Wisłą. Przegrywaliśmy do przerwy, więc w drugiej połowie wszedłem i udało się wygrać. Szybki posiłek po meczu juniorów (drużyna gospodarzy zrobiła grilla) i pojechałem na mecz ligowy.

Dawid Plizga GKS Katowice 2005 rok
Dawid Plizga w barwach GKS Katowice w 2005 roku

Jak trafił Pan do Zagłębia Lubin? Czy miał Pan jeszcze jakieś oferty? Ponoć kontrakt z ZL negocjował Pan z prezesem klubu i jego psem…

Tak, gdy GKS spadał z ligi, miałem kilka ofert, ale czemu akurat Zagłębie? Trener Besek bardzo zabiegał o mnie i chciał mnie w drużynie. Szybko doszliśmy do porozumienia.

Co do rozmów to prezes Fiutowski dużo czasu spędzał ze swoim pieskiem, który również uczestniczył w rozmowach.

Jaki osobiście był dla Pana sezon 2005/2006 spędzony w Zagłębiu?

Sezon 2005/06 zaczął się dla nas słabo. Po przyjściu trenera Smudy graliśmy naprawdę dobrą piłkę. Uważam, że chyba najlepszą, w jakiej kiedykolwiek uczestniczyłem.

Skończyło się niestety poważnym urazem więzadeł. Podczas rehabilitacji nie wszystko było tak, jak powinno i potrzebna była druga operacja. Cztery miesiące rehabilitacji poszły na marne i był to dość mocny cios dla mnie.

Dawid Plizga karykatura
Karykatura Dawida Plizgi autorstwa Mariusza Babicza

Jak przeżywał Pan walkę Zagłębia Lubin o tytuł mistrzowski? Czy oglądanie z trybun kolegów to spory stres?

Z jednej strony ciężko się ogląda drużynę z trybun, ale z drugiej cieszyłem się z sukcesu zespołu. Uważam, że długo Zagłębie takiego sukcesu nie powtórzy, jak za trenera Michniewicza.

À propos trenera Michniewicza, to jak odebrał Pan gest trenera, który przekazał swój medal za mistrzostwo Panu?

Bardzo miła sytuacja, ale na pewno kiedyś przekażę go na fundację, bo nie zagrałem w sezonie mistrzowskim i nie czuję tak tego mistrzostwa, pomimo że wspierałem kolegów z trybun.

Dawid Plizga autograf
Dawid Plizga autograf

Proszę opowiedzieć o otoczce meczowej ze Steauą Bukareszt. Czego zabrakło Zagłębiu, żeby wyeliminować rumuńską drużynę?

Uważam, że zabrakło nam doświadczenia w grze w europejskich pucharach. Mimo że umiejętności zespołów były podobne to jednak gra, doświadczenie międzynarodowe było po stronie Rumunów. Tyle i aż tyle.

Z kim trzymał Pan w Zagłębiu Lubin i z kim najlepiej dogadywał na boisku i poza nim?

Najlepszy kontakt i to do dzisiaj mam z Olkiem Ptakiem (tutaj) i księdzem Remkiem. Jeśli akurat jesteśmy w odwiedzinach, to zawsze nocujemy u Ptaszków.

Będąc w Lubinie, musimy odwiedzić oczywiście naszą sąsiadkę, panią Czesie! To była dla mnie i żony taka nasza wręcz babcia.

Zagłębie Lubin jesień 2009
Zagłębie Lubin sezon 2009/2010

Czy to prawda, że trenerzy miewali pretensje, że za dużo ćwiczy Pan indywidualnie, poza klubem?

Tak, zdarzali się trenerzy, którym nie pasowało, że trenowałem indywidualnie. Ja wychodzę z założenia, że często jeden trening dziennie (max. 2-godzinny to trochę za mało).

Im starszy byłem, tym trening indywidualny był bardziej przemyślany, na dodatek po kontuzjach, czasie spędzonym na leczeniu wiedziałem, czego potrzebuje, co muszę robić itd. Dodam, że miałem też jednego trenera, który prosił tylko, abym ewentualnie przed treningiem powiedział mu, co robiłem, by tego nie powielać na treningu.

Bardzo fajna współpraca. Te treningi nie były długie, lecz celowane w poszczególne aspekty fizyczne, ale co zrobić? Trenerzy tego nie lubią (mam nadzieję, że to się zmieni).

Dawid Plizga strzelający na bramkę GKS Bełchatów
Dawid Plizga strzelający z karnego bramkę GKS-owi Bełchatów

Ponoć jest Pan przykładem piłkarza, któremu sukces nie przewrócił w głowie. Jakaś recepta i wskazówka dla młodych piłkarzy?

Sukces jest pojęciem względnym. Ja za swój sukces uważam, że pomimo trzech kontuzji kolana i jednej barku zagrałem w kadrze ligowej.

Przy sodówce warto mieć obok siebie osoby, które szybko sprowadzą na ziemię. Czasami warto zagrać spotkanie z Hiszpanami, Anglikami i już się zna swoje miejsce w szeregu.

Radość zawodników Zagłębia Lubin
Radość zawodników Zagłębia Lubin

Czy Pana łydki nadal robią wrażenie na kolegach w szatni?

To nie łydki były tylko mięśnie czworogłowe, które są po części sprawą genetyczną.

Po drugie w młodzieńczych latach trenowałem na podwórku z ciężarkami na nogach, przez co na pewno wyglądają dobrze, ale być może spowodowały późniejsze urazy kolana.

Proszę o jakąś zabawną anegdotę z trenerem Smudą w tle, może dotyczyć wspólnych posiłków 

Na obozie w Turcji były takie sytuacje na początku, że na talerzu pod sałatą chowało się frytki, ale wystarczyło kilka interwałów Franza i zaczynało się człowiekowi odbijać, więc trzeba było jeść dużo lżej. Dietetyków wtedy nie było.

Dobrze kojarzę słynne trenowanie taktyki od A do O, albo milczenie jest złotem… ale czym ku…wa jest srebro …

Dawid Plizga cieszący się po strzeleniu zwycięskiej bramki w meczu z Widzewem
Dawid Plizga cieszący się po strzeleniu zwycięskiej bramki w meczu z Widzewem

Kibice wypominają Panu „nieszczęsną sytuację” po meczu z Wisłą Kraków, kiedy nie chciał pan podejść do fanów, którzy mieli zakaz uczestniczenia w spotkaniu, ale chcieli Wam podziękować za występ. Z kolei ludzie z klubu, z którymi pracował Pan podkreślają, że akurat jest Pan człowiekiem, który szanuje wszystkich, z którymi pracuje, a miarą jego szacunku dla kibiców było zaangażowanie w treningi.

Co do sytuacji z Wisłą to nie chodziło o to, że nie chciałem podejść do kibiców. Jako kapitan zespołu sam mówiłem, że podchodzimy pod narożnik i dziękujemy…

Przegraliśmy 0-3 i żeby nie było jakiś nieprzyjemnych sytuacji pod płotem, mieliśmy zachować odpowiednią odległość. Po drugie kamery uchwyciły część mojej wypowiedzi i tyle. Ogólnie zrobiono z igły widły, ale co tam.

W świadomości wielu ludzi uchodzi Pan za osobę nie szanującą Zagłębie, to dlaczego zostawił Pan w Lubinie przyjaciół, z którymi do tej pory utrzymuje kontakt?

Akurat do Lubina lubię zawitać, niedawno nawet byłem w ramach kursu UEFA A i nie miałem wręcz czasu, by z wszystkimi pogadać. Bardzo miło jest wracać do Lubina.

Dlaczego odszedł Pan do Jagiellonii Białystok? Co zadecydowało o tym? Jak się Panu układała współpraca z trenerem Michniewiczem w Jagiellonii Białystok??

W przypadku odejścia do Jagi zadecydował fakt, że byli najbardziej konkretni i zdecydowani. Pomimo kilku innych ofert, w tym wyjazdu zagranicznego, Jaga była dosłownie konkretna.

Współpraca z trenerem Michniewiczem była jak najbardziej w porządku. Na pewno znajomość z Lubina pomogła nam we wspólnej pracy.

Plizga w barwach Jagiellonii w meczu przeciwko Legii
Plizga w barwach Jagiellonii w meczu przeciwko Legii

Dlaczego nie podpisał Pan kontraktu z Wisłą Kraków? Ponoć wszystko było dogadane.

Był temat Wisły, lecz po badaniach medycznych klub nie był do końca pewny. Mimo że od kontuzji żadnego poważnego urazu nie było.

Czym przekonał Pana Górnik Zabrze? Co poszło nie tak w Zabrzu? Czy kontuzje pokrzyżowały plany?

Nim przeniosłem się do Górnika Zabrze, byłem już w drodze do Łęcznej na rozmowy. Zadzwonił wtedy Śp. prezes Maj i przez telefon dość szybko się dogadaliśmy.

Ucieszyłem się faktem, że to powrót na Śląsk i zawróciłem. Niestety pomysł mojego sprowadzenia do Zabrza nie był do końca pomysłem trenera dlatego po pół roku i tak trzeba było się zawijać.

Dawid Plizga w barwach Górnika Zabrze
Dawid Plizga w barwach Górnika Zabrze

Wypożyczenie do Niecieczy i próba odbudowania formy. Czy to był dobry ruch?

Tak. Uważam, że wypożyczenie do Niecieczy było dobrym pomysłem. Po pół roku zrobiliśmy historyczny awans dla Termaliki. Zostałem ponownie wypożyczony i zdołaliśmy się utrzymać w ESA, a co najważniejsze dużo grałem.

Plizga Termalika
Dawid Plizga w barwach Termaliki Nieciecza

Historia zatoczyła koło i wrócił Pan do GKS Katowice. Co przez ten czas zmieniło się w klubie? Jak z Pana perspektywy wyglądała odbudowa GKS-u?

Czy coś się zmieniło w Gieksie? Ciężko powiedzieć. Na pierwszy rzut oka brak trybuny za bramką, a poza tym wizualnie na przestrzeni 15 lat to niewiele.

Na pewno klub jest powoli odbudowywany. Dość długo trwa budowa stabilnych fundamentów.

Dawid Plizga GKS Katowice
Dawid Plizga podczas prezentacji w GKS Katowice

LKS Goczałkowice-Zdrój. Czy rośnie nowa siła w regionie? Dużo się mówi o rozwoju tej drużyny i wsparciu Łukasza Piszczka. Przy tym transferze zrobiło się dosyć głośno o Panu.

Goczałkowice to fajny, ciekawy projekt. Osobiście jestem ciekawy, jak drużyna będzie funkcjonować w 3 lidze. Na pewno będę śledził ich wyniki i grę.

Plizga i Piszczek LKS Goczałkowice Zdrój
Dawid Plizga i Łukasz Piszczek na obiekcie LKS Goczałkowice Zdrój

ROW Rybnik i rywalizacja w 3 lidze. Jak wpłynął wirus na funkcjonowanie zawodników i klubu w tym trudnym czasie?

Sytuacja w Rybniku czy to podczas wirusa, czy nie i tak nie była idealna. Początkowo jeszcze trenowaliśmy indywidualnie, lecz później gdy sytuacja się pogarszała, ciężko było w odpowiedni sposób się przygotowywać.

Na szczęście mam do swojej dyspozycji rower spinningowy i trochę ciężarów w domu, więc jakoś początkowo szkło to pogodzić. Jednak nie oszukujmy się, z biegiem czasu, gdy izolacja trwa coraz dłużej, to coraz trudniej było utrzymać motywację do trenowania samemu.

Dawid Plizga w bartwach ROW Rybnik
Dawid Plizga w barwach ROW Rybnik

Po trzech urazach więzadeł krzyżowych nie miał Pan ochoty skończyć z graniem? Skąd Pan czerpał motywację do ciężkiej i żmudnej walki o powroty na boisko?

Ciężko mi powiedzieć czy myślałem o zakończeniu grania podczas kontuzji. Naprawdę jeden moment był ciężki zaraz po pierwszym urazie gdy był potrzebny drugi zabieg. Jednak rok w plecy to sporo niestety.

Patrząc jednak z innej strony, wiemy jaka była sytuacja w jednym ze spotkań Zagłębia, a ja w tym czasie byłem na rehabilitacji, więc co by było gdyby. Każdy kij ma dwa końce, więc nie ma też co płakać nad tym, co się stało. Gdy z każdym kolejnym dniem podczas rehabilitacji widać postępy to uśmiech i motywacja zaraz wraca.

Ciężkie tak naprawdę są początkowe tygodnie gdy jest nie tylko trudno, ale też bardzo żmudnie.

Jak wspomina Pan czas gry w Reprezentacji Polski? Pamięta Pan, komu strzelił jedyną bramkę w reprezentacyjnej koszulce?

Kadra. Fajne chwile, świetnie wszystko zorganizowane i każdemu piłkarzowi tego życzę. Być, zobaczyć i przeżyć. Rozegrałem trzy mecze w kadrze. Oczywiście, że pamiętam bramkę. Jak to mówią trenerzy, daj bramkarzowi popełnić błąd. Tak było z Mołdawią.

Dawid Plizga podczas meczu Polski z Mołdawią
Dawid Plizga grał z numerem 20 w Reprezentacji Polski

Czy z pracą trenerską wiąże Pan większe plany? Jakimi dysponuje Pan uprawnieniami. Jest jakaś drużyna, którą w przyszłości chciałby Pan poprowadzić?

Obecnie posiadam dyplom UEFA A, a więc mogę prowadzić zespoły do maksymalnie 3 ligi.

Jak to wszystko będzie wyglądać, to zobaczymy. Swój pomysł na grę zespołu mam, ale czy przyniesie on efekty. Jak będę w stanie przekazać zawodnikom, czego od nich oczekuje, wszystko się okaże. Zdecydują wyniki i czy uda się wypromować swoich zawodników. Czas pokaże, czy nadaje się do tego.

Dawid Plizga sam Unia Racibórz
Dawid Plizga w barwach Unii Racibórz. Fotografię wykonała Kasia Kubik

Jak już jesteśmy przy tym temacie, to który trener odcisnął na Panu największe piętno i dał szansę rozwoju?

Myślę, że większość trenerów ma pewne umiejętności, które na pewno się przydadzą. Kwestia mojej osoby by te wg mnie przydatne kwestie nie tylko mentalne, ale także i przede wszystkim merytoryczne przenieść na swój zespół.

Grający trener w Unii Racibórz. Czy z boiska jest łatwiej dyrygować drużyną?

Na chwilę obecną uważam, że łatwiej kierować zespołem będąc z boku. Ma się wtedy lepszy obraz na całą drużynę. Będąc na boisku, zawodnik zawsze jest zaaferowany sytuacją boiskową, nie zwraca uwagi czy zespół dobrze skrócił, zawęził, jest odpowiednio ustawiony itp.

Dawid Plizga w barwach Unii Racibórz
Dawid Plizga w barwach Unii Racibórz w meczu z KS Naprzód Borucin. Fotografię wykonała Kasia Kubik

Czy obserwując ekstraklasę i zawodników znalazłby Pan zawodnika o podobnych parametrach i umiejętnościach do swoich? Kogo Pan ceni najbardziej z obecnych zawodników grających na 9.

Co do pozycji nr 9 w naszej lidze. W zimie odszedł Jarek Niezgoda, który bardzo mi się podobał, potrafił świetnie wychodzić na prostopadłe piłki z dobrym timingiem. Z Zagłębia na pewno dwójka skrzydłowych: Bohar i Zivec. Bardzo podoba mi się gra Saszy. Świetny zawodnik.

Post scriptum

Pozdrawiam wszystkie osoby z którymi miałem przyjemność pracować i utrzymywać kontakt w Lubinie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

P