Witold Kulesza

Witold Kulesza ur. 29 stycznia 1958 roku w Przemkowie. Z zawodu jest radcą prawnym. Od 2004 do dziś pełni funkcję Prezesa MKS Zagłębie Lubin. W okresie od 21.04.2011 do 29.10.2019 był członkiem Rady Nadzorczej w Zagłębiu Lubin S. A.

Dekoracja
Witold Kulesza podczas dekoracji

Kiedy pierwszy raz pojawił się Pan na meczu Zagłębia Lubin w piłce nożnej?

To było już bardzo dawno temu, bo 20 listopada 1974 roku. To był mecz w ramach 1/8 finału Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze. Przegraliśmy 1:0, ale graliśmy nie najgorzej. Mogłem zobaczyć w akcji takich piłkarzy, jak Szarmach, Gorgoń czy strzelec bramki Kwaśny.

W barwach Zagłębia oglądałem natomiast m.in. dobrze wyszkolonego technicznie Rudolfa Koniecznego czy też Franka Macheja w bramce. Pamiętam, że było bardzo zimno, ale warto było pocierpieć, aby zobaczyć w akcji takie drużyny.

Proszę opowiedzieć o swojej miłości do sekcji piłki nożnej i ręcznej Zagłębia Lubin. Czy to jest trudna miłość?

Jak w życiu. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Moja miłość do piłki nożnej rozpoczęła się bardzo wcześnie, sam uprawiałem tę dyscyplinę sportu – niektórzy mówili, że z niezłym skutkiem.

Ciekawe. Proszę przybliżyć ten okres.

Jeśli chodzi o piłkę nożną, to jestem wychowankiem Zametu Przemków. W latach 70 grałem w Sprotavii Szprotawa (m.in. z braćmi Babijami), w starej dobrej trzeciej lidze, gdzie występowały między innymi drużyny: Chrobry Głogów, Zastal Zielona Góra, Stilon Gorzów, Dozamet Nowa Sól czy Pogoń Świebodzin. W tych czasach były cztery grupy trzeciej ligi.

Jeden sezon spędziłem również w Stali Chocianów, gdzie miałem okazję grać w jednej drużynie z byłymi zawodnikami Zagłębia m.in. Drzystek, Kozik, a trenerami byli Tadeusz Podhorodecki i Jurek Fiutowski. Zdaje sobie sprawę, że te nazwiska obecnym kibicom niewiele mówią, ale byli to piłkarze, którzy później grali w ekstraklasie.

Dlaczego nie kontynuował Pan kariery piłkarskiej?

Niestety było to w czasach, gdzie w pewnym momencie musiałem podjąć decyzję, czy iść na studia dzienne, czy kontynuować grę w piłkę nożną. Zwyciężyła opcja pójścia na stacjonarne studia prawnicze, ponieważ w tamtym okresie nie można było połączyć wyczynowego uprawiania sportu z nauką. Niemniej jednak pasja, jaką jest piłka nożna, pozostaje do dzisiaj.

Generalnie muszę stwierdzić, że jestem fanatykiem sportu i może poza jazdą figurową na lodzie interesują mnie wszystkie dyscypliny, stąd też druga miłość, o którą Pan pyta, czyli piłka ręczna. Obie te dyscypliny sportu były w klubie MKS Zagłębie Lubin o statusie stowarzyszenia. Pierwsza sekcja, która została wydzielona, to piłka nożna. Powołano w tym celu Sportową Spółkę Akcyjną Zagłębie Lubin.

Dzisiaj obie dyscypliny są osobnymi podmiotami o profilu prawnym Spółki Akcyjnej. Ten podział niczego nie zmienia, gdyż obie dyscypliny są mi bardzo bliskie.

Witold Kulesza żegna Karolinę Semeniuk
Witold Kulesza podczas pożegnania Karoliny Semeniuk

Czy będąc związanym tyle lat z lubińską piłką, jest ona nadal dla pana romantyczną miłością czy raczej podchodzi Pan do niej jak do starego małżeństwa?

Piłka nożna to pasja, a więc nie można mówić, że podchodzę do niej jak do starego małżeństwa. Zdecydowanie uważam, że jest romantyczną miłością.

Jako pasjonat sportu jak podchodzi Pan do inicjatyw związanych z propagowaniem sportu oraz historii sportu w naszym mieście? Proszę przybliżyć historię Memoriału im. Henryka Kruglińskiego. Memoriał jest upamiętnieniem działacza, ale również ciekawym turniejem sportowym z licznymi gwiazdami.

Jeżeli chodzi o inicjatywy, związane z propagowaniem sportu i inicjatywy sportowe w naszym mieście, to jestem zwolennikiem takiej idei. Wydaje mi się, że takich inicjatyw powinno być zdecydowanie więcej. Nie możemy opierać się tylko na propagowaniu sportu, poprzez rozgrywki piłkarzy nożnych, czy też ręcznych.

Memoriał imienia Henryka Kruglińskiego jest jedną z takich inicjatyw. W ubiegłym roku odbył się 22 Memoriał, a w tym pomimo epidemii koronawirusa spróbujemy zorganizować 23. Z roku na rok turniej imienia Henryka Kruglińskiego stał się najlepszym towarzyskim turniejem piłki ręcznej kobiet w Polsce z udziałem bardzo dobrych drużyn europejskich.

Wiele krajów mogłoby nam takiego turnieju pozazdrościć. W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim sponsorom, którzy pomagają nam, aby taki turniej mógł się odbyć.

Dekoracja
Witold Kulesza wręcza puchar za wygraną w Memoriale imienia Henryka Kruglińskiego

Czy takie miejsca jak Skwer Mistrzów są potrzebne w Lubinie? Jakie ma Pan zdanie o takich inicjatywach?

Mam zdanie jak najbardziej pozytywne. Skwer Mistrzów jest potrzebny w Lubinie, należałoby się tylko zastanowić czy nie zmienić jego położenia i nadać mu zdecydowanie większej rangi.

Witold Kulesza i piłkarki ręczne Zagłębia podczas otwarcia Skweru Mistrzów w Lubinie
Witold Kulesza i piłkarki ręczne Zagłębia Lubin podczas otwarcia Skweru Mistrzów

Czy rozdzielenie sekcji sportowych w Zagłębiu Lubin to był dobry i potrzebny ruch? Jak Pan uważa?

Czasami kibice na stadionie skandują „Piłka nożna, piłka ręczna – jeden klub”. Myślę, że od strony sentymentalnej byłoby pięknie, gdyby obie te dyscypliny sportu działały znów w jednym klubie.

Ze wszystkich gier zespołowych piłka nożna rozwinęła się najbardziej. Co do piłki ręcznej czeka nas jeszcze dużo pracy, chociaż nasza dyscyplina w ostatnim czasie rozwija się bardzo prężnie.

Patrząc na rozwój sportu czy byłaby realna szansa zarządzać pod jednym szyldem piłką ręczną i nożną? Jak Pan uważa? Czy wielosekcyjny klub w Lubinie byłby możliwy?

Cofając się w czasie, wszyscy wiemy, że w Lubinie był klub, który miał wiele sekcji ekstraklasowych. Może kiedyś było łatwiej zarządzać takim klubem, bo dzisiejsze czasy wymagają wiele pracy w sferze spełnienia różnych warunków marketingowych, organizacyjnych, finansowych i wizerunkowych. Każda korporacja sportowa ustala pewne zasady, do których wszystkie kluby muszą się dostosować.

Tak więc na dzisiaj trudno by było zarządzać klubem wielosekcyjnym. Niemniej jednak dwie moje ukochane dyscypliny, czyli piłka ręczna i piłka nożna mogłyby być w przyszłości w jednym klubie.

W jednym z wywiadów powiedział Pan, że lubiński szczypiorniak jest “ubogim krewnym” piłkarskiego Zagłębia. Nadal Pan tak uważa?

Jak wcześniej wspomniałem, piłka nożna jest pod względem organizacyjnym, finansowym i sportowym na innym poziomie. Co prawda określenie „ubogi krewny” nie jest zbyt trafne, ale biorąc pod uwagę potencjał organizacyjno-finansowy obu dyscyplin sportu, należałoby się z tym zgodzić.

Zdaję sobie sprawę, że piłka ręczna nie osiągnie takiego pułapu finansowego co piłka nożna, ale mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości pozyska więcej środków finansowych, co da możliwości osiągnięcia większych sukcesów sportowych.

Metraco Zaglebie Lubin - SPR Pogon Szczecin
Witold Kulesza z częścią drużyny z medalami za Puchar Polski

Proszę opowiedzieć jakieś anegdoty związane z Zagłębiem Lubin.

Pierwsza dotyczy Śp. Pawła Piotrowskiego, znakomitego piłkarza, który został wezwany „na dywanik” przez ówczesnego dyrektora sportowego. Wszedł jak zwykle wyluzowany Paweł i pan dyrektor z dużym entuzjazmem zaczął krzyczeć na niego za rzekome naruszanie przez niego dyscypliny. Paweł ze spokojem wysłuchał i po zakończeniu tyrady dyrektora odpowiedział krótko, że te wszystkie zarzuty są spowodowane tym, że dyrektor jego nie lubi, bo „wyrywa” lepsze laski. Paweł był świetnym piłkarzem i aż szkoda, że tak wcześnie odszedł od nas.

Druga dotyczy drużyny piłki ręcznej kobiet, które własnoręcznie sporządziły “fałszywe talony” o określonej wartości w euro (od 5 do 10) i wręczyły je wszystkim uczestnikom zagranicznego wyjazdu meczowego, oświadczając, że można je wymienić na stacjach benzynowych za granicą i w Polsce na wszelkie produkty, w tym paliwo. Jeden z działaczy trzy dni po powrocie z wyjazdu zadzwonił do klubu, że obsługa na stacji benzynowej nie chce uhonorować tego talonu za zatankowane paliwo.

Śmiechu było co niemiara, bo jedyną osobą, która dała się nabrać, był właśnie ten działacz. Podobnych dowcipów ze strony żeńskiej drużyny było dużo, dużo więcej.

Pozegnalny mecz Kai Zalecznej
Witold Kulesza podczas pożegnalnego meczu jednej z ikon lubińskiego szczypiorniaka, Kai Załęcznej.

Przeżył Pan wiele dobrych i tych gorszych chwil w klubie. Opowie Pan, które momenty czy sytuacje były dla Pana ważne?

Zdecydowanie najważniejsze były te momenty, które wiązały się z sukcesami drużyn piłki nożnej, czy piłki ręcznej. Trzeba podkreślić przede wszystkim dwukrotne zdobycie mistrzostwa Polski przez piłkarzy, czy też mistrzostwo szczypiornistów i szczypiornistek Zagłębia oraz wielokrotne triumfy w Pucharze Polski.

Dla sympatyka sportu najważniejsze są trofea jego drużyn. O gorszych chwilach już dawno zapomniałem, tak więc nie jestem w stanie ich Panu podać.

Kulesza celebrujący wygraną w Pucharze Polski
Witold Kulesza wraz z żeńską drużyną celebrujący wygraną w Pucharze Polski

W jaki sposób zawodowo związał się Pan z Zagłębiem Lubin?

Z Zagłębiem nigdy nie łączyły mnie zawodowe relacje, gdyż utrzymuje się z własnej pracy zawodowej. Przez wiele lat byłem członkiem Rady Nadzorczej w piłkarskim Zagłębiu, a w piłce ręcznej od wielu lat jestem prezesem MKS Zagłębie Lubin aż do dzisiaj.

Czy wykształcenie prawnicze było i jest Pana atutem w pracy na rzecz Zagłębia Lubin?

Uważam, że tak. Wiedza prawnicza bardzo pomaga w wykonywaniu obowiązków nadzorczych, ale do tego trzeba mieć również wiedzę merytoryczną (sportową) i pasję. To bardzo pomaga.

Dlaczego odszedł Pan z rady nadzorczej? Czy spory na linii klub-miasto miały na to wpływ?

Odszedłem z Rady Nadzorczej dla dobra klubu, gdyż taka była konieczność. Po części miałem dość ataków ze strony ludzi, którzy nie mieli pojęcia, co działo się w klubie, a szczególnie kto co robi dobrego dla niego.

Sądzę, że te ataki były przez niektórych sterowane. Ja sobie nie mam nic do zarzucenia. Zawsze dbałem o dobro klubu. Chciałbym zwrócić uwagę, że klub to nie tylko część sportowa, ale także organizacyjna i przede wszystkim finansowa.

Spory na linii klub-miasto były w znacznej mierze wyolbrzymiane.

Dlaczego spór był wyolbrzymiany i w którym momencie w ogóle ten spór się rozpoczął? Co było przyczyną?

To był temat zastępczy. Chodziło o interpretację dotyczącą nieruchomości, na której znajduje się stadion wraz z budynkami i ostatecznie został on rozstrzygnięty przez Naczelny Sąd Administracyjny na niekorzyść klubu.

Niestety wszyscy musimy płacić podatki i niepotrzebnie wykorzystano ten fakt do zaognienia stosunków na linii Klub-Miasto.

Metraco Zaglebie Lubin - Galychanka Lwow
Na zdjęciu Mirosława Stachowiak-Różecka, Witold Kulesza, Bożena Karkut i Jerzy Szafraniec

Jak jesteśmy już przy RN, to chciałbym dowiedzieć się, jak członkowie rady nadzorczej podchodzili do spotkań z prezesami i dyrektorami sportowymi? (pytam w odniesieniu do ostatnich moich wywiadów z dyrektorami sportowymi)

Członkowie Rady Nadzorczej, w tym ja, mieli na uwadze dobro klubu. Czasami bywały gorące dyskusje, ale wszystkim zależało na Zagłębiu, zarówno Zarządowi, dyrektorom jak i Radzie Nadzorczej.

Praca w RN Klubu to duże wyzwanie. Chciałbym podkreślić, że posiedzenia trwały czasem wiele godzin, a ich częstotliwość była bardzo duża. Pomiędzy członkami Rady Nadzorczej i Zarządem czy też dyrektorem dochodziło do różnicy zdań, ale zawsze osiągaliśmy konsensus dla dobra Klubu i drużyn sportowych.

Chciałbym zwrócić uwagę, że w imieniu właściciela, czyli KGHM Polska Miedź S. A. musieliśmy pilnować racjonalności wydawanych środków finansowych. Sądzę, że w okresach, w których byłem członkiem Rady Nadzorczej, nie były one marnowane.

Proszę opowiedzieć, jak RN działała, jakie miała zadania?

Rada działała kolegialnie i jej głównym zadaniem były czynności nadzorcze. Uchwały nie tylko dotyczyły spraw organizacyjnych, ale też transferów, czyli tego, co kibica ciekawi najbardziej.

Trzeba pamiętać, że na członkach Rady Nadzorczej ciąży taka sama odpowiedzialność, jak na Zarządzie Spółki, dlatego też współdziałanie było koniecznością, nawet jeżeli różniliśmy się w ocenach niektórych okoliczności.

Będąc w RN przez długi czas, mógłby Pan opowiedzieć o zmieniających się realiach w funkcjonowaniu klubu i jego wizji? Czy tak częste zmiany prezesów i dyrektorów sportowych nie miały wpływu na funkcjonowanie klubu?

Uważam, że częste zmiany prezesów, czy też dyrektorów nie mają żadnego wpływu na funkcjonowanie Klubu, który ma określoną przez właściciela strategię. W Lubinie od dłuższego czasu postawiono na rozwój Akademii Piłkarskiej, która ma być źródłem wychowywania młodych piłkarzy, którzy zasilają drużynę ekstraklasową. Uważam, że to jest dobre rozwiązanie i należy je bezwzględnie realizować.

Rozumiem, że kibice pragną dużych sukcesów, zarówno krajowych, jak i zagranicznych, ale do tego trzeba dochodzić spokojnie.

Przez wiele osób jest Pan uważany i kreowany na “hamulcowego” i samo zło piłkarskiego Zagłębia. Czy to nie jest krzywdzące w stosunku do Pana osoby? Odniesie się Pan do tego?

Ciężko jest mówić o sobie, ale uważam, że przez te wszystkie lata służyłem Zagłębiu i na pewno nie byłem hamulcowym w jego rozwoju. Jestem zwolennikiem, aby klub wydawał tyle pieniędzy, ile pozyskuje w ciągu danego roku kalendarzowego, a budowanie drużyny powinno być rozłożone w czasie. Jednorazowy sukces, który mógłby doprowadzić do upadku klubu, jest niewskazany.

A co do samych „hejterów”, to ta rozmowa niczego nie zmieni, ponieważ oni mają z góry ustaloną tezę. Jestem taki, że przyjmę „na klatę” każdy „cios” tych, którzy mnie krytykują, jeśli będzie to krytyka merytoryczna, poparta rzeczowymi argumentami. Natomiast większość z nich to są konfabulacje.

Piłkarki ręczne Zagłębia Lubin z Pucharem Polski!2
Piłkarki ręczne Zagłębia Lubin z Pucharem Polski

Piastuje Pan obecnie stanowisko prezesa MKS Zagłębie Lubin i chciałem się zapytać, jak w obecnych realiach klub może zadbać o swój byt?

Tak jak większość klubów w Polsce przechodzimy pewne trudności, z którymi musimy się zmierzyć. Mam nadzieję, że sponsorzy, którzy byli do tej pory z nami, nie opuszczą nas i klub będzie mógł dalej się rozwijać.

Post scriptum

W tym miejscu chciałbym wszystkim osobom, które sponsorują Zagłębie serdecznie podziękować. To dzięki nim możemy zdobywać trofea i dostarczać radość wszystkim Kibicom. Pozdrawiam również wszystkich kibiców wspierających Zagłębie Lubin.

One thought on “Witold Kulesza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

P