Waldemar Kowalski

Waldemar Kowalski ur. 6 lutego 1972 roku w Polkowicach. Wychowanek Zagłębia Lubin, który po wyjeździe do Niemiec reprezentował juniorską drużynę Herthy Berlin, a następnie BFC Preussen i FSV Velten. Po powrocie do Polski grał w Polonii Krzeczyn Wielki i Odrze Ścinawa.

cof
Waldemar Kowalski podczas oglądania meczu

Jak rozpoczął Pan przygodę z piłką nożną? Kto zabrał Pana na pierwszy trening?

Do Zagłębia trafiłem dopiero w wieku 13 lat. Kolega z klasy, ksywa Sybis, zabrał mnie na trening. Pierwszym moim trener był Śp. Stanisław Flądro. Nie mieliśmy tak dobrego rocznika jak 1971 lub 1973, ale sobie radziliśmy. Z tego co pamiętam to wśród nas wyróżniał się Mariusz Bielak.

Po kilku treningach zostałem przyjęty do drużyny, a po paru miesiącach wyjechaliśmy do Francji. Udział w tym wyjeździe brały roczniki 1971-1972.

Pamiętam również ciekawy turniej w Zawierciu. Przyjeżdżały tam najlepsze drużyny juniorskie w Polsce. Arek Sokołowski wraz z rocznikiem 1971 wygrał ten turniej i zdobył puchar najlepszego technika. Rok później mój rocznik miał bronić tytułu, ale niestety nie udało się nam tego uczynić. Indywidualnie zostałem wyróżniony pucharem za najlepszego technika w tym turnieju.

cof
Waldemar Kowalski po swoim meczu w juniorskiej drużynie Zagłębia Lubin

Jak wyglądało szkolenie młodzieży szczebel po szczeblu na Pana przykładzie? Którzy trenerzy Pana prowadzili w juniorach i jak ich Pan wspomina?

Na obozy jeździliśmy do Wągrowca gdzie mieliśmy fajne warunki. W cyklu meczowym treningi odbywały się na lubińskim OSIR i często graliśmy na asfalcie. Odbywaliśmy je z trenerem Koniecznym, który zawsze grał z nami. Miło było podziwiać jego panowanie nad piłką i wspaniałą technikę.

Kto razem z Panem grał w roczniku 1972 w Zagłębiu Lubin. Jeśli pamięta Pan nazwiska kolegów to proszę ich wymienić.

Bramkarzem był Grzesiu Mucha ksywa Tonik. Mariusz Bielak później grał w “M”. Z Granicy Bogatynia dołączył do naszej drużyny Mariusz Urbaniak (tutaj). Był Arek Piotrowski i Tomek Bielaś.

cof
Zaświadczenie z Zagłębia Lubin potwierdzające przynależność klubową Waldemara Kowalskiego

Czy trenował Pan lub grał z pierwszą drużyną Zagłębia?

W pierwszej drużynie Zagłębia nigdy nie wystąpiłem. Dosyć szybko wyjechałem do Niemiec. W drużynach młodzieżowych Zagłębia Lubin grałem w latach 1984-1988.

W jaki sposób znalazł się Pan w Niemczech? Jak wyglądała sprawa gry w Hercie Berlin?

Wyjechałem do Niemiec w 1988 roku jako 16 latek. Na zaproszenie siostry pojechałem do niej do Berlina Zachodniego. W dniu 27 października 1988 poprosiłem o azyl polityczny. Jako niepełnoletni trafiłem do domu dziecka. Mieścił się w dzielnicy Steglitz i posiadał własny basen i siłownię. Byłem bardzo zafascynowany Berlinem. Dzięki pomocy czeskiej opiekunki z tego domu dziecka trafiłem na trening do Herthy Berlin. Podpisałem po dwóch tygodniach treningów z nimi kontrakt. Trafiłem do A Jugend Hertha Berlin i tam grałem przez półtora roku m.in. ze Svenem Meyerem i Niko Kovacem. Potem przytrafiła mi się kontuzja, a że konkurencja była duża to wypadłem z drużyny. Było mi ciężko, brakowało mi wsparcia i rodziców. Jako młody chłopak musiałem sam mierzyć się z życiem. W Berlinie poznałem Zbyszka Krawczyka z Bydgoszczy, który grał w drugiej drużynie Herthy i pomógł mi w wielu sytuacjach. Ja nie znałem w ogóle języka i dopiero się go uczyłem. Tam było tak wysokie tempo, że po kontuzji nie byłem wstanie utrzymać tego poziomu. Technicznie byłem jednym z lepszych w drużynie, ale kondycyjnie odstawałem. W treningach była ogromna różnica w porównaniu z zajęciami w Lubinie.

Waldemar Kowalski w czasach gry w Hercie Berlin
Waldemar Kowalski w czasach gry w Hercie Berlin

W jakich klubach niemieckich grał Pan jeszcze? Proszę przybliżyć ten okres i omówić każdy klub po kolei.

Po przygodzie z Herthą poszedłem do BFC Preussen, a potem kariera seniorska. Grałem na lewej pomocy. Pamiętam jak w późniejszym czasie spotkałem się na jednym z meczy z Niko Kovacem, ale on w ciągu roku zrobił taki postęp, że nie byłem w stanie mu sprostać. Później grałem w FSV Velten w Oberlidze i zrobiliśmy awans do Regionalligi i muszę przyznać, że to już był poziom za wysoki dla mnie. Z tego czasu miło wspominam trenera Jürgena Görlitza. Potem poznałem moją drugą połowę, która studiowała w Krakowie i tak się powoli zakończyła przygoda piłkarska w Niemczech. Zakochałem się w mojej żonie i jesteśmy razem do dnia dzisiejszego.

Po powrocie do Polski gdzie Pan jeszcze pograł?

Wspólnie z żoną postanowiliśmy wrócić do Polski.Moja żona jest po krakowskim AWF i uczy w siódemce. Po powrocie do kraju grałem już typowo amatorsko w Krzeczynie Wielkim u Ryszarda Klingera. Pan Klinger stworzył ciekawą drużynę i był tam świetny klimat. Pan Ryszard Klinger zawsze służył pomocą i radą. Wielu chłopaków skorzystało z jego wsparcia. Przez tą drużynę przewinęło się wielu fajnych chłopaków, np. Jarek Pokora (tutaj), Krzysiek Palczewski (tutaj) czy Waldek Romać. Na sam koniec grałem jeszcze w Odrze Ścinawa u trenera Michała Lewandowskiego. Na swoje mecze zabierałem mojego wtedy 4 letniego syna.

Proszę opowiedzieć historię swojego syna. Jak sobie radził w Zagłębiu Lubin i dlaczego gra teraz w Stali Brzeg?

W wieku 8 lat mój syn Kuba dostał się do Zagłębia i zacząłem jeździć na jego mecze. Trenerem mojego syna w Zagłębiu był Piotr Błauciak. Ja byłem technikiem ale odstawałem zawsze kondycyjnie, a mój syn bardzo dużo pracuje dla całej drużyny. Przez 9 lat był zawodnikiem Zagłębia. Niestety w pewnym momencie zrezygnowano z niego. Po odejściu z Zagłębia trafił do SMS-u Łódź gdzie grał przez rok. Z Liderem Włocławek gdzie był wypożyczony zrobił awans do 4 ligi. Później trener Błauciak zorganizował mu testy w Stali Brzeg u trenera Piotra Jacka. Przez dwa tygodnie woziłem go do Brzegu na treningi i zauważono jego potencjał. Został zawodnikiem Stali Brzeg i wypożyczono go do Olimpii Lewin Brzeski, aby się ogrywał. Powtórzył sukces z Włocławka i z drużyną z Lewina awansował do IV ligi. Teraz wrócił do Stali Brzeg i trenuje z pierwszą drużyną.

Jakub Kowalski syn Waldka
Syn Jakub w barwach Stali Brzeg

Czym obecnie się Pan zajmuje?

Obecnie pracuję w transporcie międzynarodowym i jestem kierowcą tira. Każdą wolną chwilę poświęcam na mecze mojego syna, bo piłka to narkotyk.

Waldemar Kowalski obecnie
Waldemar Kowalski

One thought on “Waldemar Kowalski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

P